Są ludzie którzy uważają, że nawet do najprostszego zadania muszą mieć wyjątkowe narzędzia. Najlepiej za tysiące złotych.
Kiedy chcesz zacząć biegać, po prostu załóż adidasy jakie masz, wyjdź i przebiegnij 300 metrów. Następnego dnia przebiegnij 600 metrów, kolejnego 900 metrów, itd. Dwie bardzo ważne rzeczy w rozpoczynaniu każdego przedsięwzięcia: nie czekaj na właściwy moment bo on nie nadejdzie / każdy moment jest właściwy – ten, w którym czytasz te słowa i ten za 5 sekund i kolejny. Druga z tych rzeczy: nie potrzebujesz rewelacyjnego czy też drogiego sprzętu, żeby zacząć cokolwiek robić. W omawianym wyżej przypadku – wystarczy że masz adidasy i dresy, w przypadku nagrywania – mikrofon i komputer, ale to wszystko. Może być jakie jest. Ważniejsze to zacząć, oraz… Jeśli zacząłeś, to kontynuuj.
To wszystko działa tak samo przy bieganiu, nagrywaniu, tworzeniu, czymkolwiek – zwyczajnie zacznij coś robić, z minimalnym niezbędnym sprzętem. Wspominałem kanał Cienie Przyszłości – jego początki to małe mikrofony za kilka złotych i kamera w komórce.
Czemu o tym mówię? Ponieważ mój dotychczasowy tech-stack też nie był jakoś imponujący, ważniejsze było aby po prostu działać – i jest to rzecz, której nauczyłem się od Szymona. Do niedawna jeszcze używałem takiego sprzętu: mikrofon Blue Yeti na USB → wpięte w niego słuchawki Beyerdynamic DT900 PRO X → program Audacity → komputer z Linuxem (najpierw jedna z odmian Debiana, potem sam Debian). Proste, nie? Jedynie słuchawki wyróżniają się spośród reszty bo musiały być zakupione, całą zaś resztę posiadałem: Audacity jest darmowy, Debian też, komputer już miałem a mikrofonu użyczył Szymon.
Tu warto dodać że wszystko to po prostu działało zaraz po podłączeniu, bez uciążliwych konfiguracji, bez przeszkód że coś nie działa. Dlatego jeśli chcesz na przykład zacząć nagrywać dźwięk, to taka konfiguracja jest świetna na początek.
Blue Yeti jest mikrofonem pojemnościowym, z czterema ustawieniami charakterystki – nas w nagrywaniu solo interesuje charakterystyka kardioid (lub w niektórych mikrofonach super-kardioid). Mikrofon Blue Yeti ma fizyczne pokrętła i przyciski, więc można fizycznie sobie ustawiać parametry (jak chociażby gain, czy głośność). Ma również wejście jack 3,5mm na słuchawki do odsłuchu – trzeba przyznać że nie wysłyszałem żadnych opóźnień na odsłuchu. Jak (niemal) każdy pojemnościowiec przez swoją budowę uwypukla nieco wysokie rejestry, tańsze mikrofony pojemnościowe potrafią wręcz trochę „skrzeczeć". Blue Yeti jest podłączany przez USB, nie potrzebuje dodatkowego zasilania (ani preampa/cloudfiltra), po prostu podłączasz i używasz. I co nie mniej ważne, prezentuje wspaniały stosunek jakości do ceny.
Co do Audacity – jest to program jeśli nie wyśmiewany, to przynajmniej lekceważony. Żaden „szanujący się" producent dźwięku nie korzysta z tego programu i po części można to zrozumieć. Ale znowu, jeśli chcesz po prostu coś nagrać i zrobić jakąś tam obróbkę dźwięku – Audacity jest niezastąpiony, zwłaszcza że jest za darmo. Program ma też własny sterownik/nakładkę/warstwę dźwiękową, dzięki czemu nie napotkałem żadnych problemów z konfiguracją (co zdarzało się w innych programach). Znowu – odpalasz program, podłączasz mikrofon i wszystko działa.
Jeśli chodzi o słuchawki to używam Beyerdynamic DT 900 PRO X, podłączane przez kabel jack do mikrofonu. Są to słuchawki półotwarte, nauszne, z miękkimi muszlami z weluru. Wyszedłem z założenia że skoro spędzać mam kilka godzin dziennie z założonymi słuchawkami, to warto aby były to słuchawki wygodne i niezamknięte (aby ograniczyć pocenie czy przegrzewanie się uszu). Warto podkreślić, że niektórzy twórcy/reżyserzy dźwięku nakłaniają do używania monitorów odsłuchowych (czyli specjalnie przeznaczonych do odsłuchu głośników).
Komputer którego używam to zwykły 12-letni PC z dyskiem SSD i 16 GB RAM, pracujący pod kontrolą Linuxa, z niestety zintegrowaną kartą dźwiękową. Używam 2 monitorów – szczerze polecam bo możesz odpalić na jednym monitorze np. Audacity, a na drugim przeglądarkę czy folder z plikami dźwiękowymi. Dotychczas używałem dystrybucji Linuxa z rodziny Debiana (Debian, Mint, bunsenlabs, ale nie Ubuntu Studio, może warto?).
Ale z biegiem czasu nastąpiły zmiany w używanym tech-stacku. Czego używam obecnie – opiszę w jednym z przyszłych artykułów. Chcę tu jednak zaznaczyć że nie byłem zmuszony zmienić dotychczas używanego sprzętu, równie dobrze nagrania mogły być prowadzone na do tej pory używanym stacku. Po co więc go zmieniłem? To też w kolejnych wpisach, tak samo jak coś więcej o słuchawkach, innych programach do nagrywania i obróbki, mikrofonach ogólnie, czy Linuxie w produkcji muzyki.
