Jak to jest zrobione? #2

Dziś na tapet bierzemy rozdział 9. z Ewangelii Mateusza. Jak (niemal) każdy rozdział Ewangelii, tak i ten dzieli się na kilka sekcji – kryterium podziału jest spójność tematyczna fragmentu (najczęściej), lub obejmowanie jednym podkładem muzycznym kilku wierszy (rzadziej). Dążę do tego w Theos-Logos, aby oba te kryteria współistniały.

9. rozdział zatem dzieli się na takie sekcje:

  1. sekcja wiersze 1-13 (możliwe rozbicie na dwie sekcje: wiersze 1-8 oraz 9-13)
  2. sekcja wiersze 14-17
  3. sekcja wiersze 18-26
  4. sekcja wiersze 27-38 (możliwe rozbicie na dwie sekcje: wiersze 27-31 i 32-38).

Przyjrzyjmy im się zatem po kolei.

1. sekcja zawiera pełną uczucia historię uzdrowienia sparaliżowanego, oraz historię powołania Mateusza i uczty w jego domu, podczas której padły słynne słowa Jezusa „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary”. Jak wspomniano wyżej, sekcję tę można podzielić na dwie części, ale z uwagi na wykorzystanie jednego podkładu, jest potraktowana jako całość. Wykorzystany podkład jest bardzo emocjonalnym utworem smyczkowo-fortepianowym, z występującymi potem instrumentami dętymi. Jest on utrzymany w stylu niewspółczesnym, przypominającym może nieco dawniejsze piosenki chińskie czy japońskie – nie chcę tu podawać konkretnych tytułów, choć mam niektóre na myśli pisząc te słowa. Celowo zwrócona jest uwaga na zsynchronizowanie kulminacji w podkładzie z kulminacjami w treści – zauważ jak buduje się napięcie na obłudnym pytaniu faryzejczyków „Dlaczego wasz nauczyciel je z celnikami i grzesznikami”, by osiągnąć absolutną kulminację na słowach Mistrza „Nie zdrowi, lecz chorzy potrzebują lekarza”. Przez dopasowanie kulminacji muzycznej do tych słów myślę, że uzyskuje się ogromne uwypuklenie ważności przekazu Jezusa. Ciąg dalszy kulminacji, wywodzący się logicznie z podkładu muzycznego, następuje na równie ważnym przesłaniu „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary”, aby osiągnąć swoje wyciszenie na słowach „nie przyszedłem wzywać do pokuty sprawiedliwych, ale grzeszników”. Słowa te nie tylko są policzkiem wymierzonym faryzeuszom ale również, a może przede wszystkim, nauką płynącą ku odbiorcy również dzisiaj: najważniejszą dla Boga jest miłość a nie zewnętrzna fasada, oraz fakt że zbawienia potrzebuje każdy, gdyż każdy jest grzesznikiem.

2. sekcja, to zupełnie inny podkład. W warstwie treści widzimy Jezusa w rozmowie z uczniami Janowymi, płynnie przechodzącego do lekcji o łacie z nowego sukna, oraz o młodym winie i bukłakach. Egzegeza tego fragmentu wykracza zdecydowanie poza ramy tego artykułu…no dobrze, przyznaję, że tak właściwie to nie wiem dokładnie, co znaczą te słowa Mistrza. Zastosowany podkład jest bardzo rytmiczny choć powolny, złożony z gitar – na pierwszym planie akustycznej, z nienachalnym towarzystwem elektrycznej, utrzymany w rytmie na 4. W zamierzeniu ma on mieć charakter dydaktyczny, podkreślając naukę przekazaną przez Jezusa. Wstęp, czyli rozmowa z uczniami Jana, jest utrzymany w jednej tonacji, po czym następuje przejście do tonacji o kwartę wyższej – celowo na lekcji Mistrza o szacie i bukłakach.

Kolejno przechodzimy do sekcji 3. Są to dwie historie – jedna uzdrowienia, co już jest niezwykłe, ale druga jest historią wskrzeszenia z martwych co jest spektakularne – nikt inny bowiem nie może dawać i przywracać życia, niż sam Bóg. Struktura tego pasażu to A (prośba przełożonego synagogi o wskrzeszenie córki), B (kobieta dzięki wierze i dotknięciu Jezusa doznaje uzdrowienia), A’ (wizyta w domu przełożonego i zmartwychwzbudzenie jego córki). Tło muzyczne tego fragmentu było już wykorzystane w rozdziale 8. Ewangelii, w opowieści o uzdrowieniu teściowej Piotra. Właśnie w tym objawia się piękno wieloznaczności muzyki – jak wiele różnych emocji i wrażeń może zostać wywołanych i pokrytych przez jeden i ten sam utwór! Zaraz zaraz, przecież tak w 8., jak w 9. rozdziale podkład pokrywa te same obszary – historie o uzdrowieniu – zatem dlaczego piszę o „różnych wrażeniach”? Ano dlatego, że zwróć proszę uwagę na kulminacje – w rozdziale 8. są to słowa (z proroka Izajasza) „On nasze słabości wziął na siebie…”, natomiast w 9. jest to faktyczne przywrócenie dziewczynki do żywych. Podobne obszary znaczeniowe, ale nieco inne.

Dodatkowo, podkład w tej sekcji 9. rozdziału nie jest okrojony jak w rozdziale 8., dzięki czemu zawiera jeszcze kilka dodatkowych smaczków. Jakich? Chociażby motyw cierpiącej od 12 lat kobiety (B, w naszej strukturze), udźwiękowiony kobiecym, zrazu nieśmiałym śpiewem, nabierającym odwagi na słowach „jeśli tylko dotknę Jego szaty, będę uzdrowiona” – jako wyrażeniu tego „kroku wiary”, który popchnął ową kobietę do zebrania się w sobie i uchwycenia Jezusowej szaty, z wiarą w uleczenie. Ewangelia Marka sprawozdaje, że Jezus w tejże chwili poczuł że uszła z Niego moc, co ma swoje odzwierciedlenie w przejściu do kolejnej części podkładu. Wiara (i odwaga!) kobiety zostają nagrodzone – tło muzyczne zdecydowanie się ożywia, nabiera życia na słowach „Twoja wiara cię uzdrowiła”. Kolejno (pozostając w tym samym podkładzie) widzimy Jezusa w części A’, udającego się do domu przełożonego synagogi i wskrzeszającego jego córkę. Kulminacje objaśnione powyżej.

Ostatnia sekcja. Rozpoczynamy kolejną opowieścią o uzdrowieniu (tym razem dwóch ślepców), co mogłoby sugerować powiązanie, czy też kontynuację motywów poprzedniej sekcji. Jest to częściowo słuszny wniosek – występuje bowiem kilka elementów wspólnych z poprzednią historią. Dość żałośnie rozpoczynający się wstęp smyczków ma uwidocznić nędzę położenia niewidomych, crescendo zaś na końcu w. 27 przypada na głośną i wydaje się, wręcz desperacką prośbę chorych o ratunek. Po tym wołaniu mamy nieco uspokojenia, przypadającego na dialog Mistrza z niewidomymi. W momencie kiedy Pan kładzie ręce na ich oczy, podkład się nieco ożywia – porównaj poprzednie historie uzdrowienia, gdzie również w momencie ruchu, procedury uzdrowienia, tło muzyczne się ożywia – kulminację osiągając na (swoją drogą genialnym w swej lapidarności) stwierdzeniu „I otworzyły się ich oczy”. Nie zawsze podkład odpowiada stricte w każdym momencie tekstowi, byłoby to wręcz nierealne do zrealizowania. Nie inaczej jest w tym przypadku, tło muzyczne już do końca nie zmienia się, kończąc się w momencie zakończenia opowieści.

Historia opętanego przez demona niemowy udźwiękowiona jest z początku przez zdwojony, z małym odstępem czasowym, niezrozumiały szept. Zdwojenie to oraz fakt, że nie jest to żaden znany język, mają potęgować wrażenie opętania – tego, że to nie zdrowy człowiek przemawia, a demon. Ewangelia stwierdza wypędzenie demona (i uzdrowienie jego nosiciela) – co znajduje obraz we wprowadzeniu nowej linii melodycznej, podkreślającej też to że „Nigdy czegoś takiego nie widziano w Izraelu”. Po (kolejnym) złośliwym wtręcie faryzejczyków, wkracza na scenę motyw końcowy – wyobraźmy sobie, jak tym razem z daleka obserwujemy Mistrza przemierzającego o poranku pokryte mgłą zielone pastwiska Galilei i miasta Dekapolu, wykonując swą żmudną, ale wyczekiwaną przez wielu pracę uzdrawiania – nie tylko chorób, ale i słabości wśród ludzi. Kończymy wypowiedzią skierowaną do uczniów, o niedostatku robotników przy żniwach – zazwyczaj przedstawiana jest w wyrażeniu smutku z powodu owego niedostatku, tutaj jednak zastosowaliśmy ciągłość podkładu dźwiękowego w wyrażeniu nadziei że znajdą się robotnicy, którzy dokonają żniwa Pańskiego.

Wesprzyj Theos Logos

zrzutka.pl/theos-logos

Stałe zlecenie: nr konta 45 1750 1312 6880 1427 5615 8031
Odbiorca: zrzutka.pl | Tytuł: Theos-Logos