Dzisiejsze czasy to odwrót logiki, a gloryfikowanie odczuwanych emocji, no przynajmniej w świecie zachodniego Internetu – YouTube’a, TikToka, Instagrama. Nie podoba mi się to, no ale taki jest stan rzeczy. Może by jednak to zjawisko trochę wykorzystać? Może można by odwoływać się do emocji odbiorcy, ale nie poprzez głupawe filmy czy streamy, tylko z wartościowym przekazem?
Słowo Boże nie jest dzisiaj jakoś specjalnie popularne, zwłaszcza wśród ludzi którzy nie poszukują ani jego, ani Boga, ani szeroko pojętej duchowości. Dlatego jednym z celów Theos-Logos jest zmniejszenie choćby w małym stopniu dystansu pomiędzy zwykłym człowiekiem, a Słowem Bożym. Co mam na myśli? To, aby poprzez udźwiękowienie i lekkie udramatyzowanie czytanego Pisma Świętego móc oddziaływać na emocje odbiorcy, aby, nawet jeśli na co dzień nie jest on zainteresowany Biblią, mógł się zainteresować choćby warstwą artystyczną projektu – a co za tym idzie, niejako przy okazji, również Słowem Bożym. Dla tych bardziej uduchowionych – chodzi też o to, aby Duch Święty mógł łatwiej docierać do serc słuchaczy poprzez czytane Pismo Święte.
Theos-Logos to zatem projekt związany z religią, owszem. Czy jednak związany z jakimkolwiek kościołem? Jednoznacznie nie. Moja przynależność konfesyjna ma niewielkie znaczenie w kontekście nagrywania, aczkolwiek ma pewne znaczenie w kwestiach teologicznych, wynikłych w procesie realizacji projektu. Dla przykładu, wierząc w śmiertelność duszy, słowa z Łk 23, 43 zawsze przeczytam jako „Zaprawdę, powiadam ci dzisiaj, będziesz ze mną w raju”. Pomijając jednak takie kwestie, projekt nie jest realizowany ani wspierany przez jakikolwiek kościół, denominację, czy ugrupowanie religijne. Cenię sobie wolność.
Co zatem tak w skrócie przyświeca tworzeniu projektu? Dotarcie z tym „niepopularnym” Słowem Bożym do szerszego grona, wpływanie na emocje słuchającego kierując go do wznioślejszych wartości, a także, co oczywiste, dotarcie z przekazem duchowym do ludzi, którzy właśnie takiego przekazu poszukują. Jezus powiedział, że Ewangelia będzie głoszona po całym świecie, wszystkim narodom. Które medium ma dziś ogólnoświatowy zasięg, będąc przy tym w dużej mierze jednorodnym dla każdego odbiorcy? No właśnie, Internet. Stąd też przyświeca nam – mi i Szymonowi – chęć przyłączenia się do owego głoszenia Ewangelii po całym świecie.
Nagrania Theos-Logos nie są jednak przeznaczone do szybkiego, nieuważnego słuchania. Serio, jeśli chcesz ich słuchać w tle np. robiąc coś innego, zanudzisz się. Nie mam wielkich ambicji uważać projekt za nie wiadomo jakie dzieło sztuki, ale wciąż jednak jest to rzecz przeznaczona do wsłuchania się w nią, przeżywania. Takim typowym studium przypadku jest kiedy wieczorem, może nawet leżąc już w łóżku, włączasz nagrania Theos-Logos aby może się wyciszyć, może odprężyć, może trochę „zajrzeć w głąb siebie”, czyli poddać autorefleksji. A może też trochę poszukać Boga, jeśli to Jego akurat szukasz.
Nadmieńmy też, że Theos-Logos jest projektem darmowym, dostępnym dla każdego. I chociaż nie wykluczam możliwości zarabiania na nim, to nie jest to jego cel. Owszem, istnieje możliwość wsparcia projektu finansowo ale nie przyświeca nam podczas jego realizacji chęć zysku, co stoi w opozycji do większości dzisiejszych wytworów ukierunkowanych wyłącznie na profit i porzucanych natychmiast, kiedy słupki w Excelu zaczynają barwić się na czerwono.
Tutaj też przy okazji dodam, że docenię Twój feedback, jeśli mi go przekażesz. Mój mail, to michal@theos-logos.pl.
Tym sposobem przechodzimy do najważniejszego celu projektu Theos-Logos, a jest nim…
Uwielbienie Boga i oddanie należnej Mu czci, choćby w tak niewiele znaczący sposób. To jest najważniejszy i nadrzędny cel istnienia i realizacji projektu Theos-Logos.
